Nie-mainstreamowy weekend majowy. Warszawa.

Majówka w stolicy, jak co roku okazała się atrakcyjna dla różnej maści działaczy. Pochody pierwszomajowe i czerwone sztandary mijały się z paradami osób hucznie obchodzących Dzień Flagi Ojczystej. Na szczęście, odbyły się również wydarzenia atrakcyjne dla aktywistów innego rodzaju.

Ogólnopolski zjazd aktywistów pro-zwierzęcych

Program czterodniowego Zjazdu działaczy na rzecz zwierząt był dość rozbudowany i zawierał m.in. warsztaty (np. kreatywne formy działań, happeningów i protestów czy partyzanckie ogrodnictwo miejskie – ”guerilla gardening”), a także debaty i dyskusje (np. odnośnie ekofeniminizmu). Zjazd rozpoczął się od happeningu antyfutrzarskiego, który miał miejsce przed centrum handlowym Złote Tarasy przy Dworcu Centralnym.

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/10,88291,7834431,Golasy_przeciwko_futrom.html

Warszawski Zjazd jest jednym z największych tego typu wydarzeń w Polsce, jeśli chodzi o środowisko obrońców praw zwierząt. Dość licznie stawiła się w stolicy ekipa aktywistów krakowskich ( w tym pojawiły się co najmniej dwie osoby, z jednej z najprężniejszych małopolskich fundacji działających na rzecz zwierząt, czyli z Fundacji „Czarna Owca Pana Kota”. Fundacja ta, oprócz szerokich ram działalności prozwierzęcej, stara się włączać do tematu ekologii kontekst feministyczny ->EKOFEMINIZM)

Jednym z najistotniejszych tematów poruszanych na Zjeździe, była kwestia rozpoczęcia kampanii anty-łowieckiej. Problem polowań jest tematem trudnym i zmarginalizowanym (choć powoli się to zmienia, czego przykładem jest np.spory artykuł w Newsweeku o łowiectwie w kontekście wyborów prezydenckich). Wnioski z debaty wśród aktywistów są budujące. Okazało się, że rośnie liczba osób zainteresowanych taką działalnością i rozpoczęcie ogólnopolskiej kampani anty-łowieckiej jest tylko kwestią czasu. Jest już strona internetowa, a właściwie szkielet bloga kampanii: [www.polowaniastop.wordpress.org] a także prężnie działająca (już prawie 2 tys. fanów) strona w serwisie Facebook

Jest to świeża inicjatywa jeśli chodzi o Polskę. Na szczęście można czerpać ze sprawdzonych wzorców przyjętych w tego typu kamapaniach w krajach Zachodnich (szczególnie w Niemczech i w Anglii). Z poparciem ze strony takich osób jak Olga Tokarczuk, Tomasz Matkowski (autor „Polowaneczka), Zenon Kuczyński (autor książki „Farba znaczy krew”) czy Marek Styczyński (leśnik, ekolog i muzyk grający m.in. w zespole Karpaty Magiczne), taka kampania może mieć szansę na dotarcie do szerszego kręgu odbiorców. Niestety, szanse na to, że myśliwi zmienią swoją mentalność, są raczej znikome…

RAW CUT FILMFEST w Kinie Muranów


W dniach 1-2 maja w „Muranowie” odbył się przegląd filmów o współczesnej kulturze „wolnościowej”/ kulturze alternatywnej/ kontrkulturze. Zakres tematyczny przeglądu obejmował od zjawiska queer, przez filmy o scenie muzyki Hardcore, po dokumenty o fenomenie Straight Edge i o (kontr)kulturze rowerowej.

Z całego zestawu filmów miałem okazję zobaczyć dwa obrazy przybliżające zjawiska zdecydowanie niszowe, ale zarazem wpływowe.

Pierwszym filmem, o którym chciałbym wspomnieć jest dokument: „Edge- Perspectives on drug free culture” (Marc Pierschel, Michael Kirchner, Niemcy, 2009, 82min.).

Straight Edge jest fenomenem trwającym już od 28 lat, którego nazwa pochodzi od tytułu utworu grupy Minor Threat. Najbardziej charakterystycznym elementem tego nurtu kontrkultury jest odrzucenie wszelkich form intoksykacji (wstrzemięźliwość od alkoholu, nikotyny, narkotyków, a także od przypadkowego seksu). Idee straight edge rozprzestrzeniły się po świecie za pośrednicwem sceny muzyki Punk oraz Hardcore. Film pokazuje, jak abstynencja od narkotyków osadziła się w młodzieżowej kontrkulturze odrzucającej społeczeństwo, w którym dominuje nadużywanie, a także kult substancji odurzających.

B.I.K.E. (Anthony Howard, Jacob Septimus, USA, 2005, 89min.)

film o ludziach, dla których 100% pasji i adrenaliny każdego dnia, zdaje się być ilością niewystarczającą.

Szalony film Anthonego Howarda jest barwną dokumentalną opowieścią o amerykańskim środowisku wolnościowo- rowerowym. Rower jest dla bohaterów filmu nie tylko symbolem buntu wobec „spalinowego” mainstreamu i konsumpcjonizmu ale jest też ich stylem życia.

Ciekawa jest konstrukcja filmu: głównym bohaterem jest zarazem reżyser, a wątki osobiste mieszają się z obrazami przedstawiającymi życie osób związanych z klubem. Momentami pewne naturalistyczne czy wręcz ekshibcjonistyczne chwyty twórcy nasuwają na myśl skojarzenia z głośnym „Tarnation”, wyświetlonym parę lat temu na wrocławskim festiwalu „Era Nowe Horyzonty”.

Warto obejrzeć, choćby dla widowiskowych scen z turnieju walki na „kopie” (zakończonych gąbką lub pluszowym miśkiem) na tall bike’ach (czyli na wysokich rowerach, o podwójnej ramie).


powyższy filmik nie stanowi części omawianego filmu, ale oddaje klimat świata szalonych nowojorskich rowerzystów.

Zapowiedź: Święto kina zaangażowanego, czyli festiwal filmowy Planete Doc Review już od 7 maja w Warszawie (a właściwie w całej Polsce). Ostrzenie zębów na Masterclass z W. Herzogiem rozpoczęte.

(Niebawem powstanie oddzielna notka o tym festiwalu)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: