Przestrzeń Skolimowskiego.

Scenariusz nagrodzonego w Wenecji nowego filmu Jerzego Skolimowskiego powstawał ponoć w kilka dni. Można to zrozumieć, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że reżyser założył sobie z góry, że akcja jego kolejnego filmu odbywać się będzie niejako “obok jego domu”, w mazurskich lasach:

“Po “Czterech nocach z Anną” myślałem o zrobieniu kolejnego skromnego filmu, którego akcja rozgrywałaby się w mazurskich lasach, w sąsiedztwie mojego domu. I nagle pojawiła się informacja o przeprowadzanych nieopodal tajnych operacjach CIA. W mojej głowie niemal od razu narodził się gotowy scenariusz. (…) Film nie jest rzecz jasna oparty na faktach. (…) Jednak myśl, że wojskowe samoloty Stanów Zjednoczonych rzeczywiście lądowały mniej niż 20 km od mojego domu i że ta historia naprawdę mogła się wydarzyć, była niezwykle intrygująca.”

(Źródło: “Stopklatka”)

(kadr z “Essential Killing“)

Z czego może wynikać to zainteresowanie reżysera najbliższą mu przestrzenią i wykorzystywanie jej w swoich obrazach? Czy z niechęci do hollywoodzkiego kina?

Jak przyznaje sam twórca:

“Wszystkie moje próby z mainstreamem czy Hollywoodem kończyły się zwykle przegraną. Miewałem w swym zawodowym życiu do dyspozycji ogromne budżety, ale nie umiałem sobie z nimi radzić. Ogrom produkcyjnej machiny przerastał moje potrzeby i wyobraźnię. Nie potrafiłem też i nie chciałem podporządkować się wymogom inwestorów. Ale przyszedł taki moment, gdy pomyślałem, że można w kinie funkcjonować na własnych warunkach. Pozazdrościłem Davidowi Cronenbergowi. Grając w jego “Eastern Promises”, widziałem, że on potrafił zapewnić sobie w Kanadzie niezależność. Wtedy powiedziałem: „Na miłość boską, nie! Żadne Hollywood! Wolę zrobić spokojny film na Mazurach”.

(Źródło: “Stopklatka”)

Twórca poniekąd „mitologizuje” przydomową, mazurską przestrzeń, czyniąc ją miejscem egzystencjalnych zmagań swoich bohaterów (zarówno w “Czterech nocach z Anną” jak i w “Essential Killing“). W zasadzie nie ma w tym nic wyjątkowego, bo przecież wszyscy artyści czerpią z własnej codzienności (w szczególności zaś zwłaszcza twórcy tzw. “kina autorskiego”). Jednak u Skolimowskiego to odwoływanie się do własnych przeżyć ma szczególny charakter i nawet gdy reżyseruje film – mówiąc trywialnie – o “Afgańczyku uciekającym z tajnego więzienia CIA w Polsce”, to nadaje opowiadanej historii wymiar osobisty. Z jednej strony bowiem akcja dzieje się metaforycznie mówiąc “obok jego domu” a z drugiej, już na wyższym poziomie – cały film promieniuje typową dla twórczości Skolimowskiego “samotnością” i egzystencjalną pustką. Owa “samotność” ma wymiar uniwersalny, zarazem jednak sam artysta mówi o sobie w wywiadzie:

“Jest we mnie ogromna potrzeba izolacji. I to nie jest żadna wymyślona koncepcja, żeby stronić od ludzi. Tak to jakoś wynika z mojej psychiki, a psychiki nie powinno się gwałcić. Pewnie dlatego prowokuję los, żeby mnie w takie sytuacje wyalienowania pakował.”

(Źródło: “Stopklatka”)

Nie twierdzę, że filmy Skolimowskiego są wyrazem „odczuwanej przez niego samotności”. Nie interesuje mnie wchodzenie w „ślepy” psychoanalityczny zaułek interpretacyjny. Po prostu ciekawi mnie to, z czego może wynikać odrębność stylistyki jego filmów.

Malarz czy reżyser? (A może malarz-reżyser?)

Z pewnością “Essential Killing” jest filmem bardzo malarskim: w filmie właściwie nie ma dialogów, przemawia za to sam obraz i zachwycające zdjęcia Adama Sikory.

Skolimowski w czasie 17 letniej przerwy od kina zajmował się głównie malarstwem. Czy istnieje związek pomiędzy wysublimowaniem wizualnym dwóch ostatnich filmów tego reżysera, a jego twórczością malarską? Trudno jest odpowiedzieć na to pytanie, zwłaszcza że za zdjęcia do ostatnich filmów Skolimowskiego odpowiadał jeden z najlepszych polskich operatorów. Ciekawe, jak sam Skolimowski odpowiedziałby na to pytanie…

Zdjęcia i sposób ukazania przyrody jest zupełnie kluczowy w odbiorze „Essential Killing”:

Natura w tym filmie, oprócz tego, że interesuje mnie wizualnie, jest najlepszym

kluczem do naszego bohatera i jego statusu ‘obcego’ w nowym, nieznanym mu środowisku, jakim są ośnieżone lasy Europy. Krajobraz współtworzy bohatera i jego skomplikowane położenie, dopowiada jego historię. Sprawia, że dialog staje się zbędny. (…) Przyroda jest integralną częścią filmu. Las, zwierzęta, potrzeba zaspokajania głodu, przymus zabijania, trwanie w bezlitosnym, a jednocześnie pięknym krajobrazie. To historia człowieka i natury. Przyrody pokazanej bez sentymentalizmu, ale z całym swoim splendorem.”

(J.Skolimowski / źródło: “Stopklatka”)

Oglądanie „Essential Killing” przypomina kontemplowanie surowego i minimalistycznego dzieła malarskiego. Biel śniegu miesza się tu z czerwienią krwi i chłodną szarością polskiego (norweskiego?) lasu. Można odnieść wrażenie, że Skolimowski jest swego rodzaju „filmowym malarzem”, który na chwilę zamienił pędzel na kamerę…

W definicji kina autorskiego zwraca się uwagę na to, że często twórcy tego rodzaju filmów kładą większy nacisk na obraz filmowy niż na fabułę. W wypadku “Essential Killing” mamy do czynienia z kinem totalnie autorskim i bezkompromisowym. Można też chyba pokusić się o stwierdzenie, że przestrzeń twórczości Skolimowskiego jest przestrzenią niezwykle osobistą.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: