Żywienie się nie-kapitalistycznym jedzeniem nie jest trudne. Freefood po polsku.

O co chodzi z tym całym żarciem ze śmietników? Czy jest w tym coś fajnego? Czy można żyć w tym systemie bez kasy? W dzisiejszym odcinku postaram się poszukać odpowiedzi na tego typu pytania.

Głodny student to student pełen kreatywności. Wychodząc z tego założenia postanowiłem przetestować możliwość ograniczenia wydatków na żywność. Mając w zapasie doświadczenia z Wielkiej Brytanii gdzie “bin diving” jest bardzo popularny, wiedziałem mniej więcej jak się do tego zabrać. Jednak w Polsce freegańskie jedzenie okazuje się być dostępne w inny sposób niż ma to miejsce na Wyspach. Mieszkając i pracując w Glastonbury miałem codzienny nawyk zaglądania do kontenterów na śmieci znajdujących się na tyłach supermarketu i wybierania stamtąd co bardziej łakomych kąsków. Głównie warzyw i pieczywa, ale nie tylko. W Polsce większość supermarketów ma ogrodzone i zamknięte śmietniki, niestety.

Dla szefów korporacyjnych sklepów oczywiste jest, że lepiej pozwolić warzywom zgnić w śmietniku niż oddać je głodnym.

Okazuje się jednak, że nawet w naszym kraju pełnym zamkniętych osiedli, zamkniętych śmietników i zamkniętych głów, freefood jest na wyciągnięcie ręki. Wybrałem się na nieodległy od mojego miejsca stacjonowania bazar warzywny w celu przeprowadzenia niezbędnego reaserchu. Wyniki przeprowadzonych badań okazały się być co najmniej satysfakcjonujące, zaś brzuch wypełnił się smakowitą, warzywną treścią.

Jeśli masz ochotę zmniejszyć swój udział w kapitalistycznym wyścigu za marchewką, wiszącą na giełdowym kiju-samobiju to przejdź się koniecznie na najbliższy większy targ warzywny w godzinach jego zamykania, gdy sprzedający się pakują.Warto wtedy popytać sprzedawców o warzywa, które mają zamiar wyrzucić. Codziennie wyrzucane są olbrzymie ilości całkiem dobrych, zdatnych do spożycia warzywnych frykasów. Można też sprawdzić kontenery znajdujące się na targowisku. A nóż, widelec znajdzie się jakaś marchewka czy inny pomidor. Powodzenia i OwOcnych łowów!

smacznego 🙂

ps uwierzcie mi, że jedzenie ze śmietnika smakuje dużo lepiej niż to ze sklepu. A na pytanie czy można żyć w tym systemie bez kasy, jednak nie podejmuję się odpowiadać. Nie jestem freeganinem, ale myślę że wszystko siedzi w naszych głowach. Można mieszkać na squocie, jeździć na stopa i żywić się starszawymi warzywkami. Wielu tak właśnie wolnościowo sobie żyje, choć nie jest to droga dla każdego. Myślę, że każde nawet najmniejsze ograniczenie konsumpcji jest korzystne, niezależnie od tego czy jesteś biznesmenem czy skłotersem.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: